Dziergam na drutach i szydełkuję, szyję, maluję, a nawet przędę, próbuję coś wyhodować w ogródku, głaszczę koty... nie umiem siedzieć bezczynnie.Jestem matką trojga dzieci. Można by im poświęcić całą dobę, ale czasem żeby nie dać się zwariować potrzebuję HOBBY i o tym właśnie jest ten blog.

środa, 03 listopada 2010
Ptasie

Mitenki dla córki. Nadal uważam że rękawiczki bez palców to absurdalny twór ;P, ale sami rozumiecie- Hana Montana takie nosi.

Włóczka Ideal, druty nr 3.

Miały być listki na wierzchu, ale dziecko poszło spać a mi samo tak jakoś... sptasiało.

 

W cyklu "październik miesiącem spotkań robótkowych" odwiedziliśmy tym razem Elę.

Głównie po to żeby "pomacać" Fantazję Kromskiego (współczesny kołowrotek, jakby ktoś nie wiedział), echhhhhhhhhh- ten to się mnie przynajmniej słucha, zupełnie inny komfort pracy niż na starym :(

Przy okazji obmacałam też Eline włóczki, a nawet jedną dostałam (czerrrrwoną!- ręcznie uprzędzioną). Ela szyje takie patchworki że mnie zazdrość zżera, haftuje, farbuje, dzierga na drutach w błyskawicznym tempie, a na dodatek też ma troje dzieci :D

No i teraz przynajmniej wiem czego nie umiem ;P

Dzięki Elu.

piątek, 29 października 2010
Rękawiczki na 6 drutach

Ręce mi marzły...

Tak, nie pomyliłam się, na sześciu drutach (dla niezorientowanych- szóstym się przerabia ;P):

Wykombinowałam że skoro posiadam więcej niż 5 potrzebnych drucików wygodniej będzie wrabiać klin kciuka na osobnym.

A potem zachciało mi się haftować wełną, bo nudno tak było, prawe i prawe:

Autor miał na myśli" po lewej mak, po prawej makówka:

Czujecie jakie są ciepłe?

Technicznie- włóczka Cascade 220 Wool (w wyjątkowo pięknym kolorze), ponad pół motka, druty 3,5 i 4

Nie wiem sama czemu zamarzyły mi się rękawiczki z jednym palcem.

środa, 27 stycznia 2010
Rękawiczki- znowu

Co ja poradzę że ekstremalnie zimno?

Tym razem dla Tymka.

Ze stuprocentowej wełny zwanej Tybet- mniej więcej 70-80 g, druty nr 5, dwie godziny roboty! i to o całej parze mowa.

O wzorze już pisałam, to są identyczne rękawiczki jak zółte i różowe które zrobiłam poprzednio.

środa, 23 grudnia 2009
Rękawiczki... unikatowe?

No bo proszę państwa, jak ja patrzę na te akrylowe cienizny w sklepie.... brrrrrrrrrr

I wszędzie właściwie to samo.

Dlatego te moje są w pewnym sensie unikatowe.

Zrobione ze stuprocentowej wełny, na obecne mrozy cudowne, moje dziecko wychwala je pod niebiosa :D

A ja uwielbiam robić rękawiczki, bo to szybka satysfakcja że tak powiem ;)- tak na jeden wieczór.

W komplecie z czapką z poprzedniego wpisu, z włóczki Tybet, druty 5.

O wzorze już niedawno pisałam, przy okazji żółtych rękawiczek- jak ktoś ciekawy może zerknąć we wcześniejszy wpis.

PS. Ale szalik ma "sklepowy", ;P

sobota, 05 grudnia 2009
A niegrzecznym dzeciom... skarpetki...

Zuza ostatnio mnie wkurza ;/

Może nie napiszę publicznie co zmalowała.

Moje dzieci ułożyły jak były bardzo małe taką mniej więcej piosenkę:

"grzecznym dzieciom Mikołaj przynosi faaaaaaaaaajne zabawki, a niegrzecznym skaaaaaaaaarpetkiiiiiiiiii"

Odtąd przysłowiowym symbolem "nefajnego" prezentu są u nas skarpetki :)

A żeby smarkula wiedziała! Dostanie skarpetę jutro!

O taką:

A niech sobie nie myśli...@$#$%&^%*&^(&&

Druty 3,5, fioletowa włóczka to Pearl, reszta -nieznane. Wzór wykombinowany na bieżąco.

PS. Przepraszam za zdjęcia, ale nie chce mi się poprawiać :/

wtorek, 17 listopada 2009
Żółciutkie i cieplutkie

Chciałam spróbować o co chodzi z tymi rękawiczkami.

Fajnie! półtorej godzinki i mam rękawiczkę :)

No tak to można dziergać.

Dobrze  że mam w domu ludzi w prawie każdym rozmiarze, rękawiczki miały być dla mnie, a są dobre na Zuzię:

Włóczka Mexico, niecały motek, zostało tyle co na zdjęciu, druty nr 5:

PS. złości mnie ta włóczka po raz kolejny- jedna rękawiczka wyszła w eleganckie paseczki, a druga prawie cała żółta :/

 

niedziela, 01 lutego 2009
Pranie skarpetek

Uprzejmie donoszę (ostatnio była o tym dyskusja na forum gazetowym) iż własnoręcznie wydziergane skarpetki wrzuciłam bezlitośnie do pralki.

I nie doznały żadnego uszczerbku:

A moja pralka nie była wcale delikatna ;)

sobota, 24 stycznia 2009
Skarpetki #2

Na moich własnych stopach.

Tym razem spróbowałam tak dopasować włóczkę żeby wyszły jednakowe.

Pięta dziergana w rzędach skróconych, ale chyba wolę jednak klasyczny sposób.

Fajnie się nosi takie skarpety, że ich zrobienie zajęło mi ponad 3 tygodnie to drobiazg ;D

wtorek, 30 grudnia 2008
Moje pierwsze skarpetki

Wiekopomne dzieło ze tak powiem ;)

Pierwsze skarpetki na drutach.

No nie było łatwo, pierwszą robiłam trzy dni, drugą dzień i troszkę, obłożona czterema książkami, z których każda twierdziła coś innego, najbardziej oparłam się o pozycję Leny Fuchs "Skarpety na drutach" wydawnictwa ReadMe.

Rozmiar na małe dziecko, ale ciut za duże na mojego roczniaka, specjalnie zrobiłam większe, nic nie szkodzi,  poczekają.Zużyłam OK. 25g włóczki "Sirmione" (tej z Lidla). Może mi ktoś wyjaśni dlaczego zdobycie w Polsce włóczki  skarpetkowej graniczy z cudem?

No i dziergałam na pięciu drutach nr 2,5 :D

PS. Rozkład pasów jest z premedytacją taki "niedopasowny" bo żal mi było drogocennej włóczki.