Dziergam na drutach i szydełkuję, szyję, maluję, a nawet przędę, próbuję coś wyhodować w ogródku, głaszczę koty... nie umiem siedzieć bezczynnie.Jestem matką trojga dzieci. Można by im poświęcić całą dobę, ale czasem żeby nie dać się zwariować potrzebuję HOBBY i o tym właśnie jest ten blog.

poniedziałek, 24 stycznia 2011
Kobaltowy szyjogrzej

piątek, 14 stycznia 2011
Prawie jak D&G

Panowie Dolce i Gabbana w kolekcji na jesień 2010 pokazali sporo "norweskich" sweterków.

Jak ktoś ciekawy to znalazłam więcej zdjęć np. tutaj

Nie wiem co mnie podkusiło- nie umiem dwukolorowo dziergać, wyszło okropnie. No ale z daleka i przy świecach "prawie" jak D&G... omg. Sweterek jest bardzo wygodny.

A opis wzięłam stąd.

niedziela, 26 grudnia 2010
A la Vivienne Westwood

W kolekcji Vivienne Westwood Red Label Fall 2009 pojawił się niesamowity fioletowy sweter(patrz miniaturka w prawym dolnym rogu).

Mój nie jest może tak ładny (wiedzieliście że piekielnie trudno zdobyć fioletową włóczkę w ładnym odcieniu?), ale za to bardzo ciepły i praktyczny.

piątek, 17 grudnia 2010
Heroinę zrobiłam- na drutach

Nic nie poradzę- "Heroine" tak nazwała wzór projektantka.

Projekt jest ekstremalny pod kilkoma względami:

- prawie 1200 gramów włóczki wełnianej (zszyć takie ciężkie coś to zadanie dla silnej baby)

- dzierga się coś wielkości namiotu, i to dla rozmiaru s (strach pomyśleć o doli xl-ek)

- a na koniec siup do PRALKI, muszę powiedzieć że mocno zdenerwowana czekałam na efekt filcowania

Chyba całkiem fajnie wyszło.

piątek, 26 listopada 2010
Na włóczkowym odwyku- sweterek

Skoro, jak niektórzy twierdzą, zwariowałam z ilością posiadanych włóczek, postanowiłam pójść na odwyk. Oglądam czasem, ale nie kupuję, wyciągam zapasy, dziwię się że to mam :D itd.

Ten sweterek... rzuciłam się na zakup wzoru od razu jak tylko projektantka go opublikowała. Sweterek zaczął bardzo szybko rosnąć i się zaczęło... gdzieś tak po szóstej nadesłanej poprawce cholera mnie wzięła i rzuciłam w kąt :( Teraz na nowe wzory już się nie rzucam, czekam cierpliwie aż co najmniej kilka osób na Ravelry zrobi, błędy się zdarzają, nawet najlepszym.

No, a że w międzyczasie jeszcze schudłam, sprułam do zera i po roku "work in progress" (wyobraźcie sobie że nawet guziki leżały od roku przygotowane) zrobiłam od nowa w trzy dni! Druty nr 10 to jest to :)

Uuuuuuuuuuuuuu, ja chcę jeszcze raz!

W sam raz na specjalny dzień, związany z tym kawalerem ;)

Zainteresowanych wzorem zapraszam na stronę autorki

To chyba najciekawszy i najbardziej kobiecy wzór sweterka jaki widziałam i kto by pomyślał że z grubej włóczki można coś tak zgrabnego zrobić...

wtorek, 23 listopada 2010
Czy ja umiem sweterek zrobić?

Chciałam się przekonać, bo ciągle tylko szybkie projekty dziubię.

Co do prowadzenia bloga- "trudne sprawy rodzinne" do tego stopnia mnie zajmują, drenują całą energię i kosztują sporo nerwów że kiepsko to widzę :(

Jednak kiedy zobaczyłam ile osób mnie odwiedza, mimo braku nowych wpisów, postanowiłam jednak coś wrzucić ;)

I szybko zmykam...

poniedziałek, 08 listopada 2010
Czerwona czapka

Czapka, czerwona i co tu więcej pisać.

Druty 6 i 8, około pół motka Malabrigo Worsted w kolorze Ravelry red (zbieżność nazwy nieprzypadkowa ;))

środa, 27 października 2010
W ramach walki z marnotrawstwem- czapka estońska

Włóczka i zakupiony wzór leżały odłogiem od lutego :( Utknęłam...

Zakochałam się w tej czapce, ale niestety jest piekielnie trudna, jednak jak się człowiek uprze i poniesionych nakładów jednak szkoda:

Te bąble to element typowy dla szali estońskich, niemal doprowadziły mnie do obłędu. Podeszłam jednak do nich "sposobem" i w końcu zmogłam.

A potem okazało się że ten sposób nie tylko ja  tak wykombinowałam :D

Proszę- jak łatwo zrobić "bąbelki" (ang. nupps). Trzeba tylko pamiętać o lekkim zmodyfikowaniu opisu (domyślicie się).

Lubię tę czapkę!

Technicznie- niecały motek Rowan Kid Classic (cudowna, ale droga), druty 4 i 4,5, szydełko 3,75, jeden dzień roboty (niemal rok leżakowania się  nie liczy, co ;)) Wzór pani Ingi Jaanson- Tiina hat

Już  kilka osób zadeklarowało że też takie chce, ale jak pomyślę o bąblach, to mimo wszystko mi słabo ;/

piątek, 22 października 2010
Zdjąć tęczę z nieba, założyć na szyję

Poetycko, ale tym razem niepozorny kawałeczek czesanki naprawdę dostarczył mi mnóstwo przyjemności :)

O farbowaniu tej nitki było, uprzędziona była, to teraz po przerobieniu na drutach.

Z ręcznie przędzionymi włóczkami bywa jeden kłopot- mała ilość (43metry/15 gram). Ponieważ włóczka była uprzędziona tak by kolory ładnie przechodziły jeden w drugi i chciałam zachować ten efekt...

Wykombinowałam taki naszyjnik:

Jednak potem zmieniłam zdanie i ostatecznie:

Druciki skarpetkowe nr 4, jeden wieczór roboty.

piątek, 15 października 2010
Granatowy szyjoocieplacz- ramionootulacz

Zaraz mi czytelniczki pouciekaja z krzykiem na widok kolejnego sznurka na patyku, no chyba że zacznę rozdawać ;) Kto wie?

Mięciuteńka włóczka "Z Lidla", druty nr 8, w komplecie i szybciutko powstał taki twór szyjno- ramienny. Ma dodatkowo ocieplić kurtkę zimą.

Wzór własny, ale widać- ściągacz, ryż, ściągacz ;P

Ktoś pytał o kwiatka z uprzędzionej przeze mnie włóczki.Powstały dwa (to nie ja robiłam), ten po prawej jest właśnie z tej przędzionej ręcznie. Ten z lewej- z farbowanej ręcznie barwnikiem naturalnym, pisałam o tym niedawno. Włóczka fabryczna, gruba, spleciona z trzech pojedynczych nitek, do zrobienia kwiatka byłoby za mało, dlatego była rozpleciona i od razu surowiec się potroił, ha.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8