Dziergam na drutach i szydełkuję, szyję, maluję, a nawet przędę, próbuję coś wyhodować w ogródku, głaszczę koty... nie umiem siedzieć bezczynnie.Jestem matką trojga dzieci. Można by im poświęcić całą dobę, ale czasem żeby nie dać się zwariować potrzebuję HOBBY i o tym właśnie jest ten blog.

wtorek, 09 listopada 2010
Nostepinne

A co to takiego te nostepinne- w zasadzie to patyk :D

Patyk do zwijania włóczki wykonany przez mojego męża.

Więcej napisałam tutaj

poniedziałek, 08 listopada 2010
Czerwona czapka

Czapka, czerwona i co tu więcej pisać.

Druty 6 i 8, około pół motka Malabrigo Worsted w kolorze Ravelry red (zbieżność nazwy nieprzypadkowa ;))

Czerwony szalik

Nie pochwaliłam się chyba, przy okazji wizyty u Eli dostałam włóczkę- czerwoną że czerwieniej się nie da, ręcznie uprzędzioną i nazwaną przez autorkę Carmen :)

No dobra- ręczna włóczka też nitka, poradzę sobie, a jak! A tu nic bardziej mylnego. Ze sto pięć wzorów obejrzałam i nic mi nie pasowało :( W każdym centymetrze takiej nitki widać że zrobił ją człowiek. Phi tam- powie ktoś, nieraz widziałam nierówne włóczki. A, właśnie że nie- te przepuszczone centymetr po centymetrze przez palce jednak się różnią! Chodzi o to żeby ich urodę wydobyć, a nie zabić.

Przynajmniej tak próbowałam, wyszło mniej więcej tak:

08:45, kasiaba1
Link Dodaj komentarz »
środa, 03 listopada 2010
Ptasie

Mitenki dla córki. Nadal uważam że rękawiczki bez palców to absurdalny twór ;P, ale sami rozumiecie- Hana Montana takie nosi.

Włóczka Ideal, druty nr 3.

Miały być listki na wierzchu, ale dziecko poszło spać a mi samo tak jakoś... sptasiało.

 

W cyklu "październik miesiącem spotkań robótkowych" odwiedziliśmy tym razem Elę.

Głównie po to żeby "pomacać" Fantazję Kromskiego (współczesny kołowrotek, jakby ktoś nie wiedział), echhhhhhhhhh- ten to się mnie przynajmniej słucha, zupełnie inny komfort pracy niż na starym :(

Przy okazji obmacałam też Eline włóczki, a nawet jedną dostałam (czerrrrwoną!- ręcznie uprzędzioną). Ela szyje takie patchworki że mnie zazdrość zżera, haftuje, farbuje, dzierga na drutach w błyskawicznym tempie, a na dodatek też ma troje dzieci :D

No i teraz przynajmniej wiem czego nie umiem ;P

Dzięki Elu.

piątek, 29 października 2010
Rękawiczki na 6 drutach

Ręce mi marzły...

Tak, nie pomyliłam się, na sześciu drutach (dla niezorientowanych- szóstym się przerabia ;P):

Wykombinowałam że skoro posiadam więcej niż 5 potrzebnych drucików wygodniej będzie wrabiać klin kciuka na osobnym.

A potem zachciało mi się haftować wełną, bo nudno tak było, prawe i prawe:

Autor miał na myśli" po lewej mak, po prawej makówka:

Czujecie jakie są ciepłe?

Technicznie- włóczka Cascade 220 Wool (w wyjątkowo pięknym kolorze), ponad pół motka, druty 3,5 i 4

Nie wiem sama czemu zamarzyły mi się rękawiczki z jednym palcem.

czwartek, 28 października 2010
Kołowrotek u lekarza

Tytuł wpisu jest dwuznaczny, ale tak wyszło :D

Odwiedziliśmy z mężem "Pracownię na Kaszubach".

Nasz kołowrotek jest teraz wyregulowany. A tu spotkał się z "kolegą" o bardzo podobnej konstrukcji:

Elu, serdecznie dziękujemy!

Wyszliśmy napompowani wiedzą i z torbą czesanek ;)

Więcej możecie obejrzeć tutaj

środa, 27 października 2010
W ramach walki z marnotrawstwem- czapka estońska

Włóczka i zakupiony wzór leżały odłogiem od lutego :( Utknęłam...

Zakochałam się w tej czapce, ale niestety jest piekielnie trudna, jednak jak się człowiek uprze i poniesionych nakładów jednak szkoda:

Te bąble to element typowy dla szali estońskich, niemal doprowadziły mnie do obłędu. Podeszłam jednak do nich "sposobem" i w końcu zmogłam.

A potem okazało się że ten sposób nie tylko ja  tak wykombinowałam :D

Proszę- jak łatwo zrobić "bąbelki" (ang. nupps). Trzeba tylko pamiętać o lekkim zmodyfikowaniu opisu (domyślicie się).

Lubię tę czapkę!

Technicznie- niecały motek Rowan Kid Classic (cudowna, ale droga), druty 4 i 4,5, szydełko 3,75, jeden dzień roboty (niemal rok leżakowania się  nie liczy, co ;)) Wzór pani Ingi Jaanson- Tiina hat

Już  kilka osób zadeklarowało że też takie chce, ale jak pomyślę o bąblach, to mimo wszystko mi słabo ;/

poniedziałek, 25 października 2010
Kołowrotek

Co za charakterne urządzenie! Odmawia współpracy, spieszy się i "przekręca" nitkę.

Echhhhhhhhhhhhhhhh

Nieco więcej napisałam tutaj.

piątek, 22 października 2010
Zdjąć tęczę z nieba, założyć na szyję

Poetycko, ale tym razem niepozorny kawałeczek czesanki naprawdę dostarczył mi mnóstwo przyjemności :)

O farbowaniu tej nitki było, uprzędziona była, to teraz po przerobieniu na drutach.

Z ręcznie przędzionymi włóczkami bywa jeden kłopot- mała ilość (43metry/15 gram). Ponieważ włóczka była uprzędziona tak by kolory ładnie przechodziły jeden w drugi i chciałam zachować ten efekt...

Wykombinowałam taki naszyjnik:

Jednak potem zmieniłam zdanie i ostatecznie:

Druciki skarpetkowe nr 4, jeden wieczór roboty.

czwartek, 21 października 2010
Farbowanie (znowu!)

Postanowiłam spróbować czy uda mi się wydusić z farbek  do lukru coś więcej niż pastelowe kolory.

Co tu kryć- moje dziecko rozrobiło mnóstwo niebieskiego i żal mi było wylać.

DA się:

Tylko że wyszła bardziej zielona niż niebieska :D

Po uprzędzeniu wygląda tak:

90 metrów, 34 gramy, czesanka to mieszanka  wełny corriedale cytując sprzedawcę "This is a corriedale blend with a fiber diameter of 28 micron & staple length of 3 to 3 1/2 " .

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 36