Dziergam na drutach i szydełkuję, szyję, maluję, a nawet przędę, próbuję coś wyhodować w ogródku, głaszczę koty... nie umiem siedzieć bezczynnie.Jestem matką trojga dzieci. Można by im poświęcić całą dobę, ale czasem żeby nie dać się zwariować potrzebuję HOBBY i o tym właśnie jest ten blog.

środa, 26 września 2007
Skończyłam kilka rzeczy

Skończyłam dziergać poncho, mam czapę zimową dla córki i jestem w trakcie szalika do kompletu.

Zdjęcia zamieszczę później- lekarz zalecił "oszczędzający tryb życia" więc zmykam :P

piątek, 14 września 2007
Wrobiłam się...

Albo raczej wrobił mnie... basior ;)

Według Wikipedii:

"Basior -samiec wilka.

Basior jest większy od samicy wilka (wadery) o ok. 1/4. Wielkość i waga zależą od strefy klimatycznej i podgatunku, i tak basiory z północnej Kanady mogą ważyć 80 kg., a z Bliskiego Wschodu tylko do ok. 30 kg. Osiąga długość do ok. 200 cm. (od nosa do końca ogona), saś sama głowa i tułów - 105-150 cm. Wysokość w kłębie wynosi 70-90 cm.

Stare słowo, oznaczające czasami tylko przywódcę stada wilków. W niektórych pokrewnych językach znane jak wasior. Basior, oprócz oczywiście wadery, opiekuje się młodymi wilczkami. Dominująca (wasi) rola w stadzie znajduje potwierdzenie w potocznym języku, gdzie "głodny jak wilk" ale i "najadł się jak basior", także "wpadł jak basior". W polskim języku wilk miał poważanie, np. liczba mnoga wilkowie/wilcy jest formą osobową. Także w wielu językach nie ma rozróżnienia w nazwach płci, jak w polskim. Etymologia słowa ginie w mrokach PIE."

Oczywiście to nie samiec wilka mnie wrobił, ale hurtownia włóczek nosząca te samą nazwę.

A po kolei, zamówiłam u nich kiedyś włoczki, min. na pokazywany tu biały sweterek, ale też na poncho.

Tak, postanowiłam zrobić sobie namiocik, skoro już przypominam gabarytami wieloryba :P

Włoczki na poncho zabrakło (no dobra, wiedziałam że zabraknie, ale chciałam mieć pretekst do następnego zamówienia ;))

No i przysłali, poprzednio dostawa zabrała tydzień, a teraz- zamówiłam we wtorek i już mam.

Ja się tak nie bawię, chciałam mieć wolne od dziergania tego poncha, a tak jestem wrobiona i może mam jeszcze skończyć do poniedziałku??? Oburzające.

A mój fotel wygląda tak:

I weź tu się człowieku z wilkami zadaj...

Ech, idę narzucać oczka (została mi 1/4 poncha+ golf, robię w czterech częściach, żeby było łatwiej)

 

wtorek, 04 września 2007
Sweterek "Witaj szkoło"

Wykonany w tempie błyskawicy, jak na mnie, bo we wtorek zaczęłam, a w piątek na wieczornym filmie już wykańczałam.

A teraz objaśnienie "co autor miał na myśli" ;) na przodzie widać wzór ażurowy w listki, poprzedzielany paskami gładkiego lewego, na rękawie jest jeden pas tych samych listków, reszta rękawów i plecy- gładki lewy (a co!- raz inaczej), dół wykończony paskiem innych listków, a podkrój szyi- szydełkowe pikotki (albo raczej pikoty). Wszystko wg pomysłu własnego (tzn. połączenie, nie wzory).

Jeden dolny listek na zbliżeniu się zawinął...

Technicznie ujmując: włóczka "Bebe" Kartopu (bardzo fajna, dość gruba), jakieś 20 dkg (dokładnie nie wiem, bo w pewnym momencie napoczęłam aż 3 motki, z dwóch robiłam rękawy, dwa na raz, a z trzeciego listki na dół). Druty 4,5 (sweterek) i 3,5 (dolne listki).

Aha, i doszłam do wniosku że jestem zszywającym grafomanem, bo lubię zszywać, ale średnio mi wychodzi ;D

Lecę, bo mi próbka na poncho stygnie...