Dziergam na drutach i szydełkuję, szyję, maluję, a nawet przędę, próbuję coś wyhodować w ogródku, głaszczę koty... nie umiem siedzieć bezczynnie.Jestem matką trojga dzieci. Można by im poświęcić całą dobę, ale czasem żeby nie dać się zwariować potrzebuję HOBBY i o tym właśnie jest ten blog.

piątek, 29 sierpnia 2008
Czapeczka, ale już ostatni raz ;)

Czapeczka niemowlęca i opaska dla zerówkowiczki, naszych współspacerowiczek.

Włóczki "Almina" i "Miya", szydełko 3,5.

wtorek, 19 sierpnia 2008
Każdy ma jakiegoś bzika...

To nie jest przecież czapka!

Wpadły mi w ręce podczas porządków motki włóczki, szydełko nr 12 jakoś się samo znalazło, ja nawet nie wiedziałam że umiem robić bereciki bez opisu, a tu proszę- jakieś 45 minut i gotowe.

To jest wersja dorosła, dla mnie, tylko poprosiłam córkę o założenie do zdjęcia.

poniedziałek, 18 sierpnia 2008
Taki niby- urlop.

No bo właściwie nie ma urlopu od zawodu zwanego "mama".

W ciągu ostatnich dni moje dzieciaki prały na tarze, toczyły na kole garncarskim, pisały stalówką, złowiły własnoręcznie pstrągi.

Więcej fotek nie będzie bo mi się nie chce obrabiać:

A ja-padam na nos, robię "porządki" we włoczkach i gazetkach, z zaskakującymi efektami, ale o tym może kiedy indziej

poniedziałek, 11 sierpnia 2008
Znowu czapeczka

Moje dziecko dostało w prezencie szydełkową czapeczkę (nie ode mnie)... :D

Jak tak dalej pójdzie zmienię nazwę bloga na "czapeczkowo- szydełkowo".

środa, 06 sierpnia 2008
Pobiłam rekord :D

Pewnie nie rekord świata, ale jednak własny rekord w pewnym sensie.

Poniżej uwidocznioną czapeczkę zrobiłam w jakieś 40 minut, razem z kwiatkiem (odliczając 15 minut walki ze sobą pod hasłem "jest już wieczór i będę odpoczywać a nie przyszywać kwiatka").

Mąż zażyczył sobie wczoraj wieczorem "naucz mnie szydełkować", po jakiejś minucie stwierdził "to kręcenie jest nie do pojęcia". A ja już miałam drugie okrążenie kółka, i co miałam zrobić, sprrrrrrrrrrrrruć?

No to niechcący, bo wogóle bym się nie porywała świadomie na zrobienie czapeczki bez opisu- jest.

Dziecko oczywiście się "zachwyciło": "aha, czapeczka, dziękuję, mogę zdjąć?"

...
Dzisiaj jest rocznica zrzucenia bomby na Hiroshimę i moje urodziny.
wtorek, 05 sierpnia 2008
Ha, a jednak można...

Jednak można żyć z tworzenia, proszę zwrócić szczególną uwagę na ceny wyrobów rękodzielniczych :)

Wykreowane marzenia
poniedziałek, 04 sierpnia 2008
Piknik młodych naukowców

Aha, zapomniałam napisać.

W piątek, z okazji częsciowego zaćmienia słońca odbył się piknik Klubu Małych Naukowców, powołanego na tę okazję przez tatę.

Oprócz naukowców dwóch, własnej roboty, lat 5 i 6, udało się ściągnąć koleżankę młodszą o kilka miesięcy od Zuzi.

Naukowcy głównie pili oranżadę (gorąco było) i jedli ciastka, ale też zapoznali się z budową Układu Słonecznego, podyskutowali co to jest zaćmienie itd., chybe generalnie fajnie się bawili.

A teraz zaawansowany przyrząd naukowy do projekcji obrazu Słońca:

Serio, to działa! Zbudował to tata, więc proszę mnie nie pytać co i jak...

Widoczna na zdjęciu piłka jest ogromna, większa niż normalna plażówka i posłużyła za model Słońca, a wiedzieliście że do takiej piłki trzeba ulepić dwie malutkie kulki z plasteliny (Ziemię i Księżyc), odejść z tą piłką na 15 metrów od tych kulek i wtedy to będzie w skali? Ja nie wiedziałam :P

PS. Na zdjęciu załapała sie ławka i stoliczek o których już wspominałam...

Sandałki

Nie ja zrobiłam, ale ja zszywałam więc pokazuję Tytuskowe sandałki na stópkach-wiercipiętkach.

Ostatnio odbyłam kilka robótkowych spotkań "na szczycie" z moją ciocią, mistrzynią szydełka. Ciekawe czy nasze rodziny żałują czy się cieszą że na codzień dzieli nas 100 kilometrów? W każdym razie możemy gadać godzinami o włóczkach, wzorach i robótkach, a reszta ziewa z nudów :)

Sama miałam zrobić te sandałki, książkę kupiłam będąc jeszcze w ciąży, ale... opis tłumaczył chyba jakiś Chińczyk w dodatku nie mający bladego pojęcia o szydełkowaniu. Wymiękłam ja, podrzuciłam cioci, wymiękła i ona, skończyło się robieniem " na oko", na podstawie zdjęcia. Chyba należy kupować oryginalne wersje książek, mam wrażenie że lepiej poradziłabym sobie z angielskim opisem.

Modela musiałam przekupić chrupkiem i unieruchomić w krzesełku, ostatnio jest szybki jak rakieta i wszędobylski:

Włóczki- "Flora" i "Kalinka", połączone, szydełko nr... chyba 3,5 i zdobyczna igła (tego jestem pewna).

niedziela, 03 sierpnia 2008
Tunika z kocyka

Zrobiłam bo mi wpadł do głowy pomysł,a fioletowa robótka mnie chwilowo znudziła.

Po wykonaniu stwierdzam że idealnie będzie się nadawać na taneczne zajęcia Zuzki (Zuzia uczęszczała na zajęcia z tańca w szkółce Gabi już w zerówce, był nawet publiczny występ, medal, mama wycierająca ukradkiem łzy).

Nie używałam wogóle igły, więc wszystkie sznurki- sznurowania są zdejmowane, w razie czego mozna przerobić na kocyk dla lalek ;)