Dziergam na drutach i szydełkuję, szyję, maluję, a nawet przędę, próbuję coś wyhodować w ogródku, głaszczę koty... nie umiem siedzieć bezczynnie.Jestem matką trojga dzieci. Można by im poświęcić całą dobę, ale czasem żeby nie dać się zwariować potrzebuję HOBBY i o tym właśnie jest ten blog.

wtorek, 17 kwietnia 2007
A w ogródku...

Zakwitła magnolia.

Żywopłot to właściwie ściana kwiatków, a pachnie wprost niesamowicie.

Nowy nabytek, zwany przez męża pieszczotliwie "bambusia", próbuje zaaklimatyzować się na naszym trawnku, odbył długą i ciężką drogę więc na razie się pochyla.

piątek, 06 kwietnia 2007
Wesołych Świąt
środa, 04 kwietnia 2007
Haute Couture do samodzielnego montażu ;)

Dziś wybrałam się na małe zakupy ( i w końcu kupiłam sobie kurtkę- huuuuuuuuuura).

Ale nie obeszło się bez wizyty w kiosku.

Kupiłam "Burdę"- numer kwietniowy.

Burda jak to Burda- bardzo lubię, ale mój numer to "wypasiona" wersja , z dodatkiem :D

Ten dodatek to "Burda exclusiv", po niemiecku- czasopismo i wykroje GOTOWE DO WYCIĘCIA (cha cha cha, to lubię).

Więc tak:

top ze spódnicą Tristano Onofri

bluza i spodnie (męskie) Pal Zileri

kostium Orwell

 trencz Aigner

sukienka i płaszcz Bogner

żakiet smokingowy Karl Lagerfeld

Cena okładkowa 14,50 EUR, ja dałam za "Burdę" razem z tym dodatkiem 19,90 zł :D

Serdecznie polecam!

Jeszcze tylko skombinować odpowiednią tkaninę i można wyruszyć w lato w topiku a la Tristano Onofri ;) albo w smokingu a la Lagerfeld jak ktoś woli

 

Wspomnienie o babci

O mojej babci.

Była mistrzynią i wielką miłośniczką robótek szydełkowych. Praktycznie robiła coś bez przerwy, a działo się to jeszcze wtedy kiedy nici trzeba było "zdobywać", a wzory "podpatrywać".

Odeszła bardzo spokojnie, w wieku ponad 90 lat, z szydełkiem w ręku, zresztą znalazłyśmy z mamą walające się w kącie, sprzątając chatkę babci, babcine szydełko, z bardzo wyrobionym haczykiem i drewnianą rączką, mam je do dziś i nawet czasem używam.

Mąż babci zginął w czasie wojny, po wojnie babcia własnymi rękami wybudowała dom, kryty strzechą, z klepiskiem zamiast podłogi, stał nad brzegiem jeziora, na skraju puszczy, obok, po łące chodziły bociany. Tego domu babcia do końca życia nie chciała opuścić.

Umarła kiedy byłam jeszcze mała, ponoć już jako kilkumiesięczniak radośnie prułam babcine robótki, a ona mawiała że "kiedyś nauczę się robić". Trochę się nauczyłam, niestety nie od niej.

Oprócz kilku worków (tak, worków) babcinych serwetek, poduszek i kompletów stołowych które posiadamy na spółkę z mamą, znalazłam wyroby robione dla mnie, jako dziecka i chciałam je pokazać:

Maleńka torebeczka, podobno bardzo ją lubiłam jak byłam mała, dziś jest troszkę popruta, ale nie chcę jej naprawiać, niech zostanie taka jaka jest.

Chusta w "ananaski", jeden z bardziej ulubionych wzorów babci, choć tego nie widać na zdjęciu jest dość mała, dziecięca.

Kompletnie zwariowane są kolory tej chusty, bardzo jaskrawa "na żywo" (jest również w dziecięcym rozmiarze), coś mi przypomina ten wzór ;)

Raz moja córka miała ją na sobie, przeżyłam chwile grozy, bo zsunęła jej się w supermarkecie, na szczęście przebiegłam cały sklep i "skarb" się odnalazł, od tej pory spoczywa w szufladzie.

Może kiedyś pokażę kilka serwetek po babci, są naprawdę piękne i pomysłowe.

poniedziałek, 02 kwietnia 2007
Uhuhu

Wygląd bloga robi się kompletnie szalony- czyli pasuje do właścicielki coraz bardziej :D

tak wyglądam :P

Jak ktoś liczy na łagodne klimaty- to nie u mnie raczej.

A co?? Maki są zadziorne.

Zmieniam wygląd

Nie swój, tylko staram się zmienić wygląd bloga.

A ponieważ wogóle się na tym nie znam, przepraszam za bałagan :D

No żeby obrazek który stworzyłam w pół godziny potem pakować w bloga pół dnia to @$@%@#^&^*&^