Dziergam na drutach i szydełkuję, szyję, maluję, a nawet przędę, próbuję coś wyhodować w ogródku, głaszczę koty... nie umiem siedzieć bezczynnie.Jestem matką trojga dzieci. Można by im poświęcić całą dobę, ale czasem żeby nie dać się zwariować potrzebuję HOBBY i o tym właśnie jest ten blog.

niedziela, 26 grudnia 2010
A la Vivienne Westwood

W kolekcji Vivienne Westwood Red Label Fall 2009 pojawił się niesamowity fioletowy sweter(patrz miniaturka w prawym dolnym rogu).

Mój nie jest może tak ładny (wiedzieliście że piekielnie trudno zdobyć fioletową włóczkę w ładnym odcieniu?), ale za to bardzo ciepły i praktyczny.

piątek, 17 grudnia 2010
Heroinę zrobiłam- na drutach

Nic nie poradzę- "Heroine" tak nazwała wzór projektantka.

Projekt jest ekstremalny pod kilkoma względami:

- prawie 1200 gramów włóczki wełnianej (zszyć takie ciężkie coś to zadanie dla silnej baby)

- dzierga się coś wielkości namiotu, i to dla rozmiaru s (strach pomyśleć o doli xl-ek)

- a na koniec siup do PRALKI, muszę powiedzieć że mocno zdenerwowana czekałam na efekt filcowania

Chyba całkiem fajnie wyszło.

niedziela, 05 grudnia 2010
Mąż plus tokarka równa się... odc. 1

Tytuł wpisu wymyślała mi dziewięciolatka, przepraszam, kompletnie brak mi weny twórczej.

Muszę się pochwalić! Cudzą robotą, ale co tam ;D

Pisałam już o mężowskim Nostepinne, może zresztą jeszcze więcej napiszę, bo mam już kilka modeli, ale postanowiłam że musi powstać pewien cykl o różnych dziewiarsko- prządkowych zachciankach zrealizowanych w naszym domowym warsztacie.

W pierwszym odcinku cyklu- wrzeciona do przędzenia, najpopularniejsze modele. Z przęślikiem górnym i dolnym (ja wolę górny, mąż zdecydowanie dolny).

Wszystkie zostały wypróbowane, działają znakomicie.

No to teraz się pomądrzę:

- do uprzędzenia nitki niekoniecznie służy kołowrotek ;), piszę o tym dlatego że często spotykam się z ogromnym zdziwieniem tym faktem. Otoż, aby uprząść nitkę wystarczy nam jeden z przyrządów widocznych powyżej, na zdjęciu, każdy z nich nazywa się WRZECIONO.

(Wrzecionem również nazywa się część kołowrotka podobną do szpulki, albo nawet części innych maszyn, ale to zupełnie inne historie).

Mamy taki patyk z obciążnikiem i już- możemy zrobić nitkę :) Ten obciążnik nazywa się PRZĘŚLIK. Po lewej- samotne wrzecionko z górnym przęślikiem, po prawej- trzy z dolnym (wspominałam że mąż woli z dolnym? ;))

Podobno dla początkujących łatwiejsze jest te z górnym, ale ja od początku wolę z górnym i jakoś w miarę nabierania doświadczenia nie myślę o zmianie, a moja brzydsza połowa od pierwszego zakręcenia woli te z dolnym. Warto chyba wypróbować oba i sprawdzić jak nam będą odpowiadały.

Trzy z wrzecion na obrazku mają  metalowe haczyki, czwarte nacięcie. Haczyk służy do zaczepiania nitki podczas przędzenia, ale zakręcanie i odkręcanie tej nitki z haczyka to dość denerwująca czynność, jak już się nabierze wprawy i chce szybko. Mi łatwiej zabezpieczyć ją specjalnym węzłem, a żeby się nie ześlizgiwała- nacięcie.

Przepraszam niektórych za łopatologiczność, ale może komuś się przyda...

Ale poczekajcie tylko na inne typy wrzecion ;) CDN!!!