Dziergam na drutach i szydełkuję, szyję, maluję, a nawet przędę, próbuję coś wyhodować w ogródku, głaszczę koty... nie umiem siedzieć bezczynnie.Jestem matką trojga dzieci. Można by im poświęcić całą dobę, ale czasem żeby nie dać się zwariować potrzebuję HOBBY i o tym właśnie jest ten blog.

czwartek, 24 grudnia 2009
Mój stosunek do świąt ilustruje:

Ostrzegam- zero poprawności politycznej, nie będzie o zapachu choinki, ani o przyjemnych spotkaniach z rodziną :/

Mój stosunek do świat ilustruje kawał, który leci mniej więcej tak:

Zajączek postanowił coś zbudować, ale niestety nie miał młotka, postanowił pożyczyć od Niedźwiedzia. Idzie więc do domu misia, a pod nosem sobie gada:

- Miś pożyczy mi młotek zbuduję sobie szopę.

- Ale Niedźwiedź to w sumie wredny typ, może mi nie pożyczyć.

- Jest wielki i wredny, nie dość że mi nie pożyczy to jeszcze nagada.

- W sumie to źle mu z tych małych oczek patrzy, pewnie do tego mnie jeszcze spierze.

- Tak, okropny typ, walnie mnie tym młotkiem po głowie i wywali za drzwi.

W końcu doszedł do domu Niedźwiedzia, puka, otwierają się drzwi, a zajączek bez żadnych wstępów:

- A w dupę se wsadź ten swój młotek!

Pożyjemy, zobaczymy...

PS. Ja jestem Zajączek ;)

środa, 23 grudnia 2009
Rękawiczki... unikatowe?

No bo proszę państwa, jak ja patrzę na te akrylowe cienizny w sklepie.... brrrrrrrrrr

I wszędzie właściwie to samo.

Dlatego te moje są w pewnym sensie unikatowe.

Zrobione ze stuprocentowej wełny, na obecne mrozy cudowne, moje dziecko wychwala je pod niebiosa :D

A ja uwielbiam robić rękawiczki, bo to szybka satysfakcja że tak powiem ;)- tak na jeden wieczór.

W komplecie z czapką z poprzedniego wpisu, z włóczki Tybet, druty 5.

O wzorze już niedawno pisałam, przy okazji żółtych rękawiczek- jak ktoś ciekawy może zerknąć we wcześniejszy wpis.

PS. Ale szalik ma "sklepowy", ;P

wtorek, 22 grudnia 2009
Rozpuściło mi się dziecko...czapka uszatka

..łazi i powtarza "czapka zakrywająca uszy, czapka zakrywająca uszy", juz ją miałam posłać do... sklepu, w końcu ja starannie pielęgnuję marazm robótkowy w jaki popadłam z 10 dni temu.

A tak naprawdę to mam mnóstwo pracy ostatnio.

Ale pogrzebałam tu i ówdzie w zapasach i w CAŁE TRZY GODZINY:

A to tył:

Włóczki: Czterdziestka, Oliwia, Tybet, druty 5,5.

Wzór kombinowałam używając własnej głowy dosłownie i w przenośni :D

Najpierw zrobiłam ten kolorowy pasek, zszyłam, potem dobrałam oczka z brzegu na druty pończosznicze i w okrążeniach dorobiłam kolejno górę i dół. Czubek to efekt zamierzony.

Nieskromnie- nieźle wyszło ;)

 

sobota, 12 grudnia 2009
U prząśniczki siedzą jak anioł dzieweczki....

...mówię Wam, co jedna to piękniejsza :D

Kombinowałam jakby tu się nauczyć przędzenia, co tu dużo kryć, pod wpływem blogów koleżanek.

Aż w końcu znalazłam w sieci :

Pracownię na Kaszubach

Zaraz, zaraz, ja mieszkam prawie na Kaszubach ;) wprosiłam się więc na bezczelnego.

Przyjęto mnie otwartymi ramionami, herbatą (tylko dlatego że niejadek jestem, chcieli karmić!) i słowem zachęty dla niezdary.

Ela wykazała niezmierzone pokłady cierpliwości, a Jola uraczyła fascynującymi opowieściami o ceramice. i pooglądać też było co, oj było ;)... a nawet wyłudzić conieco :D

No, muszę przyznać że trudniejsze te nitkokręcenie niż myślałam.

Ale będę dalej próbować z pewnością.

To ja, z wrzecionem,udaję że mi wychodzi:

To kolekcja wrzecion należąca do Eli:

A to kołowrotek i eeeeeeee... takie coś do czesania wełny (grępl???)

A zmęczona jestem jakbym cegły przewalała, a nie niteczki skręcała.

czwartek, 10 grudnia 2009
Nowe hobby- nie przebije nikt!

A mianowicie łażenie po scianach, bez asekuracji.

Nie mi na szczęście tak odbiło.

Jeden kot porządny, a drugi... koci?

Wszędzie go pełno, kwiatki poogryzane, robótki splątane, herbata nadpita.

I co ja mam z tą kochaną kuleczką zrobić?

poniedziałek, 07 grudnia 2009
Świąteczny śliniaczek

A nie chce mi się pisać :(

Odebrałam dziś wyniki- złe! i jestem zdołowana. Chociaż chowanie głowy w piasek i udawanie że dobrze się czuję chyba nic nie da, a tak może przynajmniej się coś wyjaśni :/

Aby do piątku.

Czekających na świateczną dawkę optymizmu przepraszam, oto ona:

Na obrazku widoczne jest moje dziecko w śliniaczku Z RENIFEREM

Kto nie widzi renifera, to albo jest głupi, albo nie nadaje się na swoje stanowisko ;PPPPPPPPPP

Wzór pani Elaine Fitzpatrick (przy okazji mozna pooglądać co miało wyjść):

Tutaj- klik

Włóczka Sportimo, druty 4.

Zamierzam go załozyć dziecku podczas Wigilii, a co!

sobota, 05 grudnia 2009
A niegrzecznym dzeciom... skarpetki...

Zuza ostatnio mnie wkurza ;/

Może nie napiszę publicznie co zmalowała.

Moje dzieci ułożyły jak były bardzo małe taką mniej więcej piosenkę:

"grzecznym dzieciom Mikołaj przynosi faaaaaaaaaajne zabawki, a niegrzecznym skaaaaaaaaarpetkiiiiiiiiii"

Odtąd przysłowiowym symbolem "nefajnego" prezentu są u nas skarpetki :)

A żeby smarkula wiedziała! Dostanie skarpetę jutro!

O taką:

A niech sobie nie myśli...@$#$%&^%*&^(&&

Druty 3,5, fioletowa włóczka to Pearl, reszta -nieznane. Wzór wykombinowany na bieżąco.

PS. Przepraszam za zdjęcia, ale nie chce mi się poprawiać :/