Dziergam na drutach i szydełkuję, szyję, maluję, a nawet przędę, próbuję coś wyhodować w ogródku, głaszczę koty... nie umiem siedzieć bezczynnie.Jestem matką trojga dzieci. Można by im poświęcić całą dobę, ale czasem żeby nie dać się zwariować potrzebuję HOBBY i o tym właśnie jest ten blog.

wtorek, 30 grudnia 2008
Moje pierwsze skarpetki

Wiekopomne dzieło ze tak powiem ;)

Pierwsze skarpetki na drutach.

No nie było łatwo, pierwszą robiłam trzy dni, drugą dzień i troszkę, obłożona czterema książkami, z których każda twierdziła coś innego, najbardziej oparłam się o pozycję Leny Fuchs "Skarpety na drutach" wydawnictwa ReadMe.

Rozmiar na małe dziecko, ale ciut za duże na mojego roczniaka, specjalnie zrobiłam większe, nic nie szkodzi,  poczekają.Zużyłam OK. 25g włóczki "Sirmione" (tej z Lidla). Może mi ktoś wyjaśni dlaczego zdobycie w Polsce włóczki  skarpetkowej graniczy z cudem?

No i dziergałam na pięciu drutach nr 2,5 :D

PS. Rozkład pasów jest z premedytacją taki "niedopasowny" bo żal mi było drogocennej włóczki.

poniedziałek, 22 grudnia 2008
Niedługo święta...

I to miała być moja ostatnia robótka.

Niniejszym ogłaszam że cały mój "bałagan" robótkowy został wyniesiony do pracowni, chociaż niczego w święta nie gwatantuję (trzy dni mam siedzieć z pustymi rękami?)

W każdym razie, wieniec jest ostatni, chociaż miał wyglądać ciut inaczej, miał być cały na drutach i z wełnianą kokardą, pomijając że elementów miało być więcej, ale kompletnie, totalnie i zupełnie mi nie szło, a mąż widząc moje wysiłki nad spuszczającymi się oczkami przyniósł mi słomiany wieniec, a elementy zrobione na drutach po prostu poprzypinałam szpilkami.

Aha, mój mąż udał się po choinkę a przyniósł mi coś takiego:

Ktoś może wie czy się jemiołę wstawia do wody? Postawiłam ją na oknie w kuchni i nawet ładnie wygląda :)

I tym optymistycznym akcentem... wesołych świąt.

 

sobota, 20 grudnia 2008
Mrugaj, mrugaj rybko ma...

Kiedy Małgosia, nasza niezastąpiona tropicielka nowinek, dała na forum gazetowym znać że jest nowa Knitty wynalazłam tam prześmieszną czapkę- rybę. Autorką wzoru jest Thelma Egberts.

No ale ja nie umiem dziergać w okrążeniach....  ale ta czapa taka fajna.

No i usiadłam i zrobiłam, W OKRĄŻENIACH, rodzina z początku omijała mnie szerokim łukiem bo raczej niecenzuralnie się wyrażałam znad tych sterczących złowieszczo drutów.

Ale im bliżej ogona szło coraz lepiej.

W końcu na wigilię wypada mieć rybę, prawda;)

Założyłam że będzie to czapka Tymusia:

Ale chyba nic z tego, reszta się całkiem dobrze bawi w "ryba mi zjada głowę", albo "przebierz młodszego brata za rybę":

Nie chce mi się robić trzech ryboszonów :/

 

środa, 17 grudnia 2008
Wątek smutny i nieświąteczny

A, złość mnie straszliwa ogarnia i powalający smutek w ten przedświąteczny czas :(
Jedna sprawa to akcja w szkole Zuzki- zbierają zabawki i ubranka dla dzieci w hospicjum, jak sobie pomyślę co to tak naprawdę oznacza płakać mi się chce, złoszczę się na tę akcję.
Nie dlatego że nie chcę dać, zabawek, książeczek i ubranek mamy sporo, znajdą się takie "jak nowe" które mam nadzieję rozjaśnią buzię jakiegoś dziecka, ale wydźwięk tego strasznego "dla hospicjum" powala mnie i jakoś odbiera radość z dawania.
Złoszczę się bo tak naprawdę nie mogę NIC zrobić bo co to jest te kilka rzeczy.


A druga sprawa- jeszcze gorsza, mam znajomych, jakiś czas temu dowiedziałam się że ma się im urodzić dziecko- no fajnie!
Mały miał przyjść na świat w lutym, jeszcze 2 tygodnie temu mama była w "podręcznikowej" ciąży i wszystko było super, a potem nagle bęc, odeszły wody i to wszystkie na raz, ciążę podtrzymano jeszcze przez 10 dni i to tylko dlatego że znajomy lekarz "załatwił" przewiezienie do specjalistycznego szpitala.
Po 10 dniach małego wyciągnięto za pomocą cc, ważył 1600g, w kilka godzin po narodzinach musiano go przenieść do innego szpitala, bo okazało się że ma poważną i skomplikowaną wadę przełyku (zrośnięty przełyk), przeszedł pięciogodzinną operację, jest w ciężkim stanie i podejrzewają jeszcze inne wady, ale mam nadzieję że się nie potwierdzi.


Podskakuję na każdego SMS-a, a tu mi rabaty proponują i inne promocje :( I tu się złoszczę z bezsilności i również dlatego że taką wadę powinno być widać na usg.
Może ktoś mi wyjaśni DLACZEGO to wszystko się dzieje?
Musiałam się wygadac na blogu bo pęknę, a teraz idę sprzątać, porządkować i starać się zrobić świąteczny nastrój, szczególnie ze względu na dzieciaki.

wtorek, 16 grudnia 2008
List do Mikołaja

Z okazji  świąt narysowałam taki mały żarcik robótkowy (w sumie to życzenia są prawdziwe ;))

wtorek, 09 grudnia 2008
Przeprowadzam się

Kosztuje mnie to mnóstwo pracy więc nie piszę bloga i nie robię robótek.

Byle dalej od rodziny.

Potem pochwalę się dokładniej co i jak ;)

piątek, 05 grudnia 2008
I na dodatek, mikołajkowe...

... szaliki.

Co ja bym zrobiła bez ulubionej maszynki?

addi express, addi-express, addi, christmas knitting

Tajny projekt odtajniony

Trzy czapki, trzy różne czapki w stylu "mikołajowym".

 Żeby nie było kłótni każda jest nieco inna:

Wzór śnieżyki ze strony My Picot (ciut zmodyfikowany) a ostrokrzew wykombinowałam sama.

Może się teraz troszkę wyśpię, bo nie będę dziergać do północy.

Musiałam dać im dzisiaj bo mają imprezy w szkole.

Włóczki "Pearl" i "Toccatta", druty 4,5.

Moje dzieciaki uwielbiają się przebierać, więc rano było istne szaleństwo radości, fajnie się robi jak się komuś spodoba :)

czwartek, 04 grudnia 2008
Przepis na bałagan totalny

Weź dwoje lub więcej dzieci (jedno może być w ostateczności, ale nie sprawdza się dobrze, więc w razie braku pożycz od sąsiada), dowolne ciasto na ciasteczka (dużo ciasta jest o wiele lepsze niż mało), lukier w conajmniej dwóch kolorach, posypki, ozdóbki itp.

Do tego niezbędne są akcesoria typu: wałek, stolnica- największa jaką znajdziesz, miska średnicy co najmniej metra, dużo mąki do posypywania wszystkiego co się da, można też wyciągnąć wszystkie posiadane łyżki i łyżeczki itd.

Wymieszaj to wszystko na blacie kuchennym, można również malowniczo posypać podłogę.

Właściwie to POZWÓL DZIECIOM DZIAŁAĆ a wszystko zrobi się samo.

Po kilku godzinach działań powinno to wyglądać mniej więcej tak:

Dla niewidzących bałaganu- proszę, oto zbliżenie:

Ktoś wie czemu ja to sobie robię?

Istny bałwanek ze mnie:

A ciastka wyglądające z grubsza tak jak poniżej będą na jutrzejszą imprezę mikołajkową w szkole:

I nie lepiej było cukierki kupić? Hmmmmmmmmmm

 

środa, 03 grudnia 2008
Choinki, choineczki

Bo ja baba jestem i nie umiem się niektórym rzeczom oprzeć.

Na przykład tej serwetce którą "jużwszyscymają"

Robiłam ją, skubaną, prawie 2 tygodnie, chociaż przysiadłam tylko na chwilkę z początku żeby "zobaczyć jak się robi z tej nitki". A robi się paskudnie! Ale jest cudna. Maxi Metallic, ok. 80 g i szydełko nr 2,5. I skręca się to to i sztywne i robi co chce ;)

A potem zrobiłam jeszcze to:

Jakby ktoś nie widział- To wykorzystuje haczyk wbity w salonie nad kanapą, który służy DO NICZEGO, ale proszę o więcej nie pytać, ja mężczyzn nie rozumiem.

Acha, do tych choinek wiszących wykorzystałam po raz pierwszy krochmal w spreju- fajowa rzecz ! A serwetki jeszcze nie napinałam, proszę o wybaczenie.

 
1 , 2