Dziergam na drutach i szydełkuję, szyję, maluję, a nawet przędę, próbuję coś wyhodować w ogródku, głaszczę koty... nie umiem siedzieć bezczynnie.Jestem matką trojga dzieci. Można by im poświęcić całą dobę, ale czasem żeby nie dać się zwariować potrzebuję HOBBY i o tym właśnie jest ten blog.

sobota, 27 listopada 2010
Sezon lepienia bałwana

Dzisiaj pojawił się  u nas pierwszy śnieg. Dzieciaki pobiegły na dwór zaraz po śniadaniu.

Od dawna po głowie chodziły mi specjalne rękawiczki do grzebania w śniegu, te dziane dobrze grzeją ręce, ale przemakają dość szybko.

Poszłam do pracowni, odrysowałam na papierze własną rękę. wycięłam z polaru po trzy łapki na jedną rękawiczkę (bo maja dodatkową warstwę z cieńszego polaru, od strony dłoni), naszyłam ozdóbki aby dzieci wiedziały gdzie góra, zszyłam. I po 15 minutach! byłam z powrotem z dwoma parami, niezbyt zgrabnych, ale za to może praktycznych rękawic. Muszę jeszcze małemu takie zrobić, tylko mniejsze.

Ciekawe jak się sprawdzą.

W międzyczasie śnieg prawie stopniał.

11:59, kasiaba1 , szycie
Link Komentarze (4) »
piątek, 26 listopada 2010
Na włóczkowym odwyku- sweterek

Skoro, jak niektórzy twierdzą, zwariowałam z ilością posiadanych włóczek, postanowiłam pójść na odwyk. Oglądam czasem, ale nie kupuję, wyciągam zapasy, dziwię się że to mam :D itd.

Ten sweterek... rzuciłam się na zakup wzoru od razu jak tylko projektantka go opublikowała. Sweterek zaczął bardzo szybko rosnąć i się zaczęło... gdzieś tak po szóstej nadesłanej poprawce cholera mnie wzięła i rzuciłam w kąt :( Teraz na nowe wzory już się nie rzucam, czekam cierpliwie aż co najmniej kilka osób na Ravelry zrobi, błędy się zdarzają, nawet najlepszym.

No, a że w międzyczasie jeszcze schudłam, sprułam do zera i po roku "work in progress" (wyobraźcie sobie że nawet guziki leżały od roku przygotowane) zrobiłam od nowa w trzy dni! Druty nr 10 to jest to :)

Uuuuuuuuuuuuuu, ja chcę jeszcze raz!

W sam raz na specjalny dzień, związany z tym kawalerem ;)

Zainteresowanych wzorem zapraszam na stronę autorki

To chyba najciekawszy i najbardziej kobiecy wzór sweterka jaki widziałam i kto by pomyślał że z grubej włóczki można coś tak zgrabnego zrobić...

wtorek, 23 listopada 2010
Czy ja umiem sweterek zrobić?

Chciałam się przekonać, bo ciągle tylko szybkie projekty dziubię.

Co do prowadzenia bloga- "trudne sprawy rodzinne" do tego stopnia mnie zajmują, drenują całą energię i kosztują sporo nerwów że kiepsko to widzę :(

Jednak kiedy zobaczyłam ile osób mnie odwiedza, mimo braku nowych wpisów, postanowiłam jednak coś wrzucić ;)

I szybko zmykam...

wtorek, 16 listopada 2010
Telegram

Dzieci chorują, ja padam na nos od biegania między nimi. Mąż poszedł nosem się podpierać przy biurku. Nie dziergam, nie przędę, nie bloguję. Nieczynne do odwołania.

09:22, kasiaba1
Link Komentarze (4) »
wtorek, 09 listopada 2010
Nostepinne

A co to takiego te nostepinne- w zasadzie to patyk :D

Patyk do zwijania włóczki wykonany przez mojego męża.

Więcej napisałam tutaj

poniedziałek, 08 listopada 2010
Czerwona czapka

Czapka, czerwona i co tu więcej pisać.

Druty 6 i 8, około pół motka Malabrigo Worsted w kolorze Ravelry red (zbieżność nazwy nieprzypadkowa ;))

Czerwony szalik

Nie pochwaliłam się chyba, przy okazji wizyty u Eli dostałam włóczkę- czerwoną że czerwieniej się nie da, ręcznie uprzędzioną i nazwaną przez autorkę Carmen :)

No dobra- ręczna włóczka też nitka, poradzę sobie, a jak! A tu nic bardziej mylnego. Ze sto pięć wzorów obejrzałam i nic mi nie pasowało :( W każdym centymetrze takiej nitki widać że zrobił ją człowiek. Phi tam- powie ktoś, nieraz widziałam nierówne włóczki. A, właśnie że nie- te przepuszczone centymetr po centymetrze przez palce jednak się różnią! Chodzi o to żeby ich urodę wydobyć, a nie zabić.

Przynajmniej tak próbowałam, wyszło mniej więcej tak:

08:45, kasiaba1
Link Dodaj komentarz »
środa, 03 listopada 2010
Ptasie

Mitenki dla córki. Nadal uważam że rękawiczki bez palców to absurdalny twór ;P, ale sami rozumiecie- Hana Montana takie nosi.

Włóczka Ideal, druty nr 3.

Miały być listki na wierzchu, ale dziecko poszło spać a mi samo tak jakoś... sptasiało.

 

W cyklu "październik miesiącem spotkań robótkowych" odwiedziliśmy tym razem Elę.

Głównie po to żeby "pomacać" Fantazję Kromskiego (współczesny kołowrotek, jakby ktoś nie wiedział), echhhhhhhhhh- ten to się mnie przynajmniej słucha, zupełnie inny komfort pracy niż na starym :(

Przy okazji obmacałam też Eline włóczki, a nawet jedną dostałam (czerrrrwoną!- ręcznie uprzędzioną). Ela szyje takie patchworki że mnie zazdrość zżera, haftuje, farbuje, dzierga na drutach w błyskawicznym tempie, a na dodatek też ma troje dzieci :D

No i teraz przynajmniej wiem czego nie umiem ;P

Dzięki Elu.