Dziergam na drutach i szydełkuję, szyję, maluję, a nawet przędę, próbuję coś wyhodować w ogródku, głaszczę koty... nie umiem siedzieć bezczynnie.Jestem matką trojga dzieci. Można by im poświęcić całą dobę, ale czasem żeby nie dać się zwariować potrzebuję HOBBY i o tym właśnie jest ten blog.

sobota, 30 stycznia 2010
Były sobie kotki trzy ;)

Nie, nie kupiłam trzeciego kota :D

W piątek byliśmy z dwulatkiem na badaniu bilansowym.

Odnotowuję tylko: 15,5 kg, 97 cm wzrostu, chętnie by został w przychodni tak mu się podobało, niestety po zainkasowaniu naklejki musielliśmy w końcu pójść do domu.

Postanowiłam zrobić najmłodszemu  dziecku czapkę.

W kształcie kotka, póki jeszcze nie jest za duży żeby takie nosić :/- ach te dzieci, za szybko rosną.

Zrobiona metodą od góry, na drutach pończoszniczych, szyyybciutko, z pół motka włóczki Legend (to te ciekawie włochate na zdjęciu) i jakiś różowy akryl z resztek, druty 4 i 3.

Wzór " Acojaniewiemjakwyglądakot", mój własny ;)

piątek, 29 stycznia 2010
Bo zła kobieta ze mnie

Zła w sensie zezłoszczona ;P

O robótkowych czasopismach będę żale wylewać.

No po prostu brak mi słów jak wydawcy polskojęzycznych tytułów nas miłośniczki robótek traktują :(

Że opisy tłumaczy ktoś kto w życiu szydełka ani drutów w ręku nie miał i z "narzutu" robi się "nałożyć nitkę" to jeszcze nic.

Swetry z lat '70 i '80 opatrzone hasłem "najnowsze modele" to już lekkie przegięcie.

Szczegół umykający uwadze wydawców że bezkształtnych worów NIKT by nie chciał nosić, a co dopiero obdarzona zmysłem artystycznym miłośniczka robótek.

Ale zapodanie mi po raz trzeci! albo czwarty tego samego swetra, z tymi samymi zdjęciami pod hasłem jaki to on modny i świeży to już sama nie wiem- ktoś liczy że mam galopujące zaniki pamięci połączone z katastrofą która niedawno zniszczyła mi wszystkie czasopisma w domu.

Ja mówię NIE i przestałam zaglądać do kiosku :(

A przecież mamy grono wspaniałych dziewczyn, ja w jednej sekundzie mogę wymienić co najmniej trzy, które są w stanie zaprojektować świeże i ładne sweterki...

Nieraz po forach padają zarzuty że np. amerykańskie projektantki "się powtarzają", no ale one przynajmniej prezentują jednak inny sweterek, nowopowstały, z nowymi zdjęciami, nawet jeśli jest elementami podobny to jednak nie TEN sam...

Czułam się przeglądając w kiosku gazetkę jak zepchnięty na margines dureń, który z niezrozumiałych powodów lubi robić na drutach, ale na specjalny szacunek z tego powodu nie zasługuje :(

Swoją drogą fajnie- ciekawe czy przeszłoby czasopismo, o komputaerach, sprzęcie grającym, ba, nawet kosmetykach czy wychowaniu dzieci zapodające porady i artykuły sprzed dwudziestu lat?

Przesadzam?

 

czwartek, 28 stycznia 2010
Ładnemu to we wszystkim ładnie

Nawet w prostej czapce- fryzurogniotce.

 

Włóczka First Class, niecały motek, druty 3,5 i 4.

Wzór (po raz czwarty) Regular Guy Beanie by Chuck Wright.

środa, 27 stycznia 2010
Rękawiczki- znowu

Co ja poradzę że ekstremalnie zimno?

Tym razem dla Tymka.

Ze stuprocentowej wełny zwanej Tybet- mniej więcej 70-80 g, druty nr 5, dwie godziny roboty! i to o całej parze mowa.

O wzorze już pisałam, to są identyczne rękawiczki jak zółte i różowe które zrobiłam poprzednio.

wtorek, 26 stycznia 2010
Księżniczki i kowboje

Troszkę ich było na imprezie karnawałowej 21 stycznia.

Oczywiście- moi najpiękniejsi :D

O strojach pisałam już troszkę ze dwa wpisy temu.

No i kupiłam gotowe stroje w popularnym sklepie, dręczona wyrzutami sumienia że połowa dzieciaków w tym będzie, i co? Nic! Ani jednego! To po kiego ja się tak poprzednimi latami wysilałam? echhhhhhhhhhh

poniedziałek, 25 stycznia 2010
Ślady zbrodni straszliwej!

Na moim podwórku!!! No dobra, wiem że przyroda ma swoje prawa ;)

Idę sobie spokojnie z pracowni, jak zwykle leniwy rzut oka za okno, a tam widok- jak zwykle:

Ściana, schody, śnieg, płot, drapieżnik pożerający ofiarę, śnieg, tuja, tuja, śnieg...

Zaraz! Czy ja widziałam ptaszka?

Ależ tak! Widziałam ptaszka:

Po ułamku sekundny zostały same pióra, bo to był koniec uczty.

Ktoś wie co to za zwierz? Mi wychodzi że krogulec albo jastrząb, ale nie wiem :/

Wiecie co? Dla mieszczucha z krwi i kości takie spotkanie oko w oko, bo był z półtora metra ode mnie, to nielada przeżycie.

 

niedziela, 24 stycznia 2010
Endless Knited Kardi Shawl

Chyba najfajniejsza rzecz jaką udało mi się kiedykolwiek zrobić, serio :D

Ciepła, miękka, fajnie się układa i wygląda, arcywygodna!

Można założyć tak:

I do góry nogami:

Przepraszam, ale fotki są na manekinie dużo większym ode mnie, więc ciut "nie leży" i nie mogłam pokazać z paskiem.

Rzecz warta każdego centa wydanego na opis ;) autorstwa pani Jennifer Hansen.

Więc jeśli ktoś chętny proszę:

Tutaj klik

Włóczka "Wool", taka skarpetkowa właściwie, 2 i pół motka, dryty 3 i 3,5- miesiąc roboty.

Jestem w zachwycie po skończeniu, ale w trakcie rzędy po niemal 400 oczek mnie po prostu wk..., znaczy denerwowały.

czwartek, 21 stycznia 2010
O tuningu i nie tylko

Czyli każda dziewczynka marzy o byciu księżniczką, chociaż raz:

A zapracowana mama marzy o nieszyciu żadnych karnawałowych strojów i uważa że te szkolne bale są złośliwie wymyślone zapracowanej mamie na udrękę, a na takie rzeczy nie wiadomo kto ma czas ;), a strój księżniczki wcale NIE JEST taki banalny jak się twierdziło rok temu :P

Kupiłam strój kowboja i księżniczki w LIDLu, troszkę dopasowałam, trochę podtuningowałam zszyciem tu i ówdzie oraz garścią cekinów i kawałkami satyny, w roli koliii z diamentów przepiękny łańcuch choinkowy :D

W głowie mi huczy "zmęczona jestem, zmęczona..."

No!

A dzisiaj mój maleńki synuś skończył 7 lat.

I wiecie co? Tort zamówiłam w cukierni... poniekąd dno, ale pewnie tylko w moim pojęciu.

Ale czy ja bym upiekła ciacho dla całej klasy???... pewnie kiedyś tak... echhhh

Będzie niezła impreza urodzinowa- bal całej szkoły  ;) a w domu tylko my i dziadek. uffffffff

06:46, kasiaba1
Link Dodaj komentarz »
środa, 20 stycznia 2010
Moherowa prowokacja

Wczorajszy beret... no okropny prawdę mówiąc ;)

Ale nie o to mi chodzi żeby złapać króliczka (mieć coś do noszenia) ale by gonić go (dziergać sobie).

Oglądając wieczorem ulubiony program zrobiłam następny, w spokojniejszym kolorze.

Nadal jest MOHEROWY, tylko ciemnozielony:

Poprzedni- moja rodzina nazwała "pszczoła".

wtorek, 19 stycznia 2010
Moherowy beret jakby nie patrzeć ;)

Cały świat nosi, okupuje on różne modowe czasopisma,  supermodelki się nie wstydzą, ciepły jest i twarzowy.

A u nas... za sprawą pewnego polityka... :(

Ja jednak chyba będę nosić :D nic nie szkodzi że mnie ktoś "moherem" nazwie.

Włóczka- mohair classic, szydełko nr 6, dwie godziny.

 

Do kompletu  szalik szydełkiem 9, przy okazji zwróćcie uwagę jak wygląda motek włóczki a jak zaskakująco układa się to w robótce- jak zwykle efekt nie do przewidzenia :/

Te kolory- całe szczęście że lata '80 znowu w modzie ;)

 

 
1 , 2