|
Dziergam na drutach i szydełkuję, maluję, a nawet przędę, próbuję coś wyhodować w ogródku, głaszczę koty... nie umiem siedzieć bezczynnie.Jestem matką trojga dzieci. Można by im poświęcić całą dobę, ale czasem żeby nie dać się zwariować potrzebuję HOBBY i o tym właśnie jest ten blog.
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Darmowe wzory robótkowe
Pożyteczne
Ulubione
Zakupyyyyyyyyyy
|
piątek, 02 grudnia 2011
Żeby było sprawiedliwie
Zapisałam też wzór na chustę, można go ściągnąć z Raverly Piszę bo nie mogę być taka niesprawiedliwa że o czapce napisałam a o chuście nie ;P Aha, wygląda mniej więcej tak:
Jest prosta w robocie jak przecinak i nawet powiedziałabym nudna.
poniedziałek, 14 listopada 2011
Zaprojektowałam czapkę
Wzór, na razie po angielsku można ściągnąć tutaj: wygląda tak:
A tutaj link do wzoru na Ravelry:
sobota, 29 stycznia 2011
Rocznica...i pożegnanie
Dzisiaj mijają dokładnie cztery lata od pierwszego wpisu. Widać dość dobrze że w ciągu czterech lat formuła uległa wyczerpaniu. A z całą pewnością ja uległam pewnemu wypaleniu. Krótko mówiąc- KONIEC bloga Poppy. Nie będzie ciągu dalszego.
poniedziałek, 24 stycznia 2011
piątek, 21 stycznia 2011
Dla mnie to nie Dzień Babci
Nie tknęło mnie nawet, kiedy na kolejnym blogu czytałam wspomnienia o babci. 21 stycznia to dla mnie urodziny mojego syna starszego i tyle, niby wiem co to za data, ale byłam zajęta przygotowaniem tortu, prezentów, udawaniem że nie ma żadnego brudu (remont! z cekolowaniem, który z dwóch dni zrobił się tygodniem) itd.Babcie nie żyją od ponad dwudziestu, ba, niemal trzydziestu lat :( Dopiero w Empiku- pewna kobieta pytała o kartkę na Dzień Babci, inna szukała prezentu... obie z brzdącami w takim wieku, że pewnie i tak nie będą wiedziały o co chodzi, na razie. Nie zadzwonię, kartki nie wyślę, prezentu tym bardziej. Jedną znałam teoretycznie lepiej, bywałam często, spędzałam tam wakacje itd. Jednak paradoksalnie to z drugą odczuwam jakąś więź, niesamowite podobieństwo w wielu sprawach, ot, choćby to, że jeśli miałabym mieć jakieś talenty artystyczne "po kimś" to to właśnie po niej. Wpajano mi w domu rodzinnym takie a nie inne poglądy na rodzinę, jednak moje o dziwo są właśnie takie jak mojej babci ze strony ojca, ale odkryłam to dopiero po wielu latach, po jej śmierci. Więc pewnie mam to w genach ;D Fizycznie też jestem podobna, swoją drogą. Pisałam o niej zresztą już kiedyś tutaj A Wy, zadzwoniliście już dziś do Babci?
piątek, 14 stycznia 2011
Prawie jak D&G
Panowie Dolce i Gabbana w kolekcji na jesień 2010 pokazali sporo "norweskich" sweterków. Jak ktoś ciekawy to znalazłam więcej zdjęć np. tutaj Nie wiem co mnie podkusiło- nie umiem dwukolorowo dziergać, wyszło okropnie. No ale z daleka i przy świecach "prawie" jak D&G... omg. Sweterek jest bardzo wygodny. A opis wzięłam stąd.
niedziela, 26 grudnia 2010
A la Vivienne Westwood
W kolekcji Vivienne Westwood Red Label Fall 2009 pojawił się niesamowity fioletowy sweter(patrz miniaturka w prawym dolnym rogu). Mój nie jest może tak ładny (wiedzieliście że piekielnie trudno zdobyć fioletową włóczkę w ładnym odcieniu?), ale za to bardzo ciepły i praktyczny.
piątek, 17 grudnia 2010
Heroinę zrobiłam- na drutach
Nic nie poradzę- "Heroine" tak nazwała wzór projektantka. Projekt jest ekstremalny pod kilkoma względami: - prawie 1200 gramów włóczki wełnianej (zszyć takie ciężkie coś to zadanie dla silnej baby) - dzierga się coś wielkości namiotu, i to dla rozmiaru s (strach pomyśleć o doli xl-ek) - a na koniec siup do PRALKI, muszę powiedzieć że mocno zdenerwowana czekałam na efekt filcowania
Chyba całkiem fajnie wyszło.
niedziela, 05 grudnia 2010
Mąż plus tokarka równa się... odc. 1
Tytuł wpisu wymyślała mi dziewięciolatka, przepraszam, kompletnie brak mi weny twórczej. Muszę się pochwalić! Cudzą robotą, ale co tam ;D Pisałam już o mężowskim Nostepinne, może zresztą jeszcze więcej napiszę, bo mam już kilka modeli, ale postanowiłam że musi powstać pewien cykl o różnych dziewiarsko- prządkowych zachciankach zrealizowanych w naszym domowym warsztacie. W pierwszym odcinku cyklu- wrzeciona do przędzenia, najpopularniejsze modele. Z przęślikiem górnym i dolnym (ja wolę górny, mąż zdecydowanie dolny). Wszystkie zostały wypróbowane, działają znakomicie. No to teraz się pomądrzę: - do uprzędzenia nitki niekoniecznie służy kołowrotek ;), piszę o tym dlatego że często spotykam się z ogromnym zdziwieniem tym faktem. Otoż, aby uprząść nitkę wystarczy nam jeden z przyrządów widocznych powyżej, na zdjęciu, każdy z nich nazywa się WRZECIONO. (Wrzecionem również nazywa się część kołowrotka podobną do szpulki, albo nawet części innych maszyn, ale to zupełnie inne historie). Mamy taki patyk z obciążnikiem i już- możemy zrobić nitkę :) Ten obciążnik nazywa się PRZĘŚLIK. Po lewej- samotne wrzecionko z górnym przęślikiem, po prawej- trzy z dolnym (wspominałam że mąż woli z dolnym? ;)) Podobno dla początkujących łatwiejsze jest te z górnym, ale ja od początku wolę z górnym i jakoś w miarę nabierania doświadczenia nie myślę o zmianie, a moja brzydsza połowa od pierwszego zakręcenia woli te z dolnym. Warto chyba wypróbować oba i sprawdzić jak nam będą odpowiadały. Trzy z wrzecion na obrazku mają metalowe haczyki, czwarte nacięcie. Haczyk służy do zaczepiania nitki podczas przędzenia, ale zakręcanie i odkręcanie tej nitki z haczyka to dość denerwująca czynność, jak już się nabierze wprawy i chce szybko. Mi łatwiej zabezpieczyć ją specjalnym węzłem, a żeby się nie ześlizgiwała- nacięcie. Przepraszam niektórych za łopatologiczność, ale może komuś się przyda... Ale poczekajcie tylko na inne typy wrzecion ;) CDN!!!
sobota, 27 listopada 2010
Sezon lepienia bałwana
Dzisiaj pojawił się u nas pierwszy śnieg. Dzieciaki pobiegły na dwór zaraz po śniadaniu. Od dawna po głowie chodziły mi specjalne rękawiczki do grzebania w śniegu, te dziane dobrze grzeją ręce, ale przemakają dość szybko. Poszłam do pracowni, odrysowałam na papierze własną rękę. wycięłam z polaru po trzy łapki na jedną rękawiczkę (bo maja dodatkową warstwę z cieńszego polaru, od strony dłoni), naszyłam ozdóbki aby dzieci wiedziały gdzie góra, zszyłam. I po 15 minutach! byłam z powrotem z dwoma parami, niezbyt zgrabnych, ale za to może praktycznych rękawic. Muszę jeszcze małemu takie zrobić, tylko mniejsze. Ciekawe jak się sprawdzą. W międzyczasie śnieg prawie stopniał. |