Dziergam na drutach i szydełkuję, szyję, maluję, a nawet przędę, próbuję coś wyhodować w ogródku, głaszczę koty... nie umiem siedzieć bezczynnie.Jestem matką trojga dzieci. Można by im poświęcić całą dobę, ale czasem żeby nie dać się zwariować potrzebuję HOBBY i o tym właśnie jest ten blog.

Blog > Komentarze do wpisu
Wspomnienie o babci

O mojej babci.

Była mistrzynią i wielką miłośniczką robótek szydełkowych. Praktycznie robiła coś bez przerwy, a działo się to jeszcze wtedy kiedy nici trzeba było "zdobywać", a wzory "podpatrywać".

Odeszła bardzo spokojnie, w wieku ponad 90 lat, z szydełkiem w ręku, zresztą znalazłyśmy z mamą walające się w kącie, sprzątając chatkę babci, babcine szydełko, z bardzo wyrobionym haczykiem i drewnianą rączką, mam je do dziś i nawet czasem używam.

Mąż babci zginął w czasie wojny, po wojnie babcia własnymi rękami wybudowała dom, kryty strzechą, z klepiskiem zamiast podłogi, stał nad brzegiem jeziora, na skraju puszczy, obok, po łące chodziły bociany. Tego domu babcia do końca życia nie chciała opuścić.

Umarła kiedy byłam jeszcze mała, ponoć już jako kilkumiesięczniak radośnie prułam babcine robótki, a ona mawiała że "kiedyś nauczę się robić". Trochę się nauczyłam, niestety nie od niej.

Oprócz kilku worków (tak, worków) babcinych serwetek, poduszek i kompletów stołowych które posiadamy na spółkę z mamą, znalazłam wyroby robione dla mnie, jako dziecka i chciałam je pokazać:

Maleńka torebeczka, podobno bardzo ją lubiłam jak byłam mała, dziś jest troszkę popruta, ale nie chcę jej naprawiać, niech zostanie taka jaka jest.

Chusta w "ananaski", jeden z bardziej ulubionych wzorów babci, choć tego nie widać na zdjęciu jest dość mała, dziecięca.

Kompletnie zwariowane są kolory tej chusty, bardzo jaskrawa "na żywo" (jest również w dziecięcym rozmiarze), coś mi przypomina ten wzór ;)

Raz moja córka miała ją na sobie, przeżyłam chwile grozy, bo zsunęła jej się w supermarkecie, na szczęście przebiegłam cały sklep i "skarb" się odnalazł, od tej pory spoczywa w szufladzie.

Może kiedyś pokażę kilka serwetek po babci, są naprawdę piękne i pomysłowe.

środa, 04 kwietnia 2007, kasiaba1

Polecane wpisy

  • Tak wyglądam kiedy śpię

    Denerwuje mnie światło w sypialni, niestety nie da się zasłonić bo nie wpada przez okno. Więc wypróbowałam opcję opaska na oczy: Wzór- khem, jak dla mnie schema

  • Sweterek w kilka godzin?

    Tak miało być- szybko i łatwo. Żeby nie było, generalnie jestem zadowolona z rezultatu. A było tak:Trwało ze 3 tygodnie, bo nie miałam czasu, prułam 4 (słownie

  • Trudna miłość z szydełkiem w ręku

    Zobaczyłam ją po raz pierwszy prawie 10 dni temu, musiałam ją mieć, nazwałam ją "Miłość od pierwszego wejrzenia". Niestety aby ją posiąść pracowałam ciężko, głó

Komentarze
2007/04/04 14:02:49
bardzo piękne wspomnienie...
fantastyczne jest to, że udało Ci się ocalić Babci dzieła i to, że nie chcesz ich zmieniać...
-
2007/04/04 16:30:41
Po mojej babci mamie został tylko jeden haftowany obrus. Nie wiemy kto zabrał resztę.
Koniecznie pokaż serwetki. Bardzo lubię oglądać stare wzory :-)
-
2007/04/04 17:20:40
Ja też po babci mam kilka haftowanych serwetek - niestety tylko tyle z jej przeogromnego dorobku. Mnie babcie zdążyła nauczyć krzyżyka, niestety innych technik hafciarskich np. richeleu już nie. :-(
Te chusteczki to rzeczywiście prawdziwe skarby, których należy pilnować.
-
2007/04/05 09:43:55
Pogratulować Babci ! Wiadomo po kim Poppy ma talent :)